Webkatalog
Witamy w katalogu stron www.
Webkatalog
Wszystko to wziÄ…wszy pod
rozwagę, uczynię ci propozycję, której by nikt nie odrzucił Gdyby pan Vautrin był tym Ołży-Śmierć,
może korzystniej byÅ‚oby z nim siÄ™ uÅ‚ożyć SpotkaÅ‚em przed kilku dniami jakiegoÅ› pana, który rzekÅ‚: „Czy to u was
mieszka gruby jegomość, który maluje faworyty?” A ja jemu: „Nie, panie, nie maluje Podbój pani de
Nucingen, który mu już przypisywano, stawiał go na świeczniku; młodzi ludzie mierzyli go
zawistnymi spojrzeniami; pochwyciwszy parę takich spojrzeń Eugeniusz zakosztował
pierwszych upojeÅ„ miÅ‚oÅ›ci wÅ‚asnej WrócÄ™ jeszcze – rzekÅ‚ do Bianchona Nie zdoÅ‚aÅ‚ siÄ™ dostać poza próg: obaj odźwierni mieli
surowe rozkazy w tej mierze.
– JaÅ›nie paÅ„stwo – oÅ›wiadczyli – nie przyjmujÄ… nikogo; stracili ojca i sÄ… pogrążeni w
najgłębszej boleści.
Eugeniusz znaÅ‚ już na tyle Paryż, aby wiedzieć, że na nic nie zda siÄ™ nalegać Jestem sÄ…siadem pani szanownego ojca –
Zgilotynowałbym go sam, gdyby nie było kata.
– Nie, ojcze, nie ma praw na niego Wchodzi siÄ™ furtkÄ…, nad którÄ… widnieje tabliczka z napisem: „Pani
Vauquer”, pod spodem zaÅ›: „Pensjonat domowy dla obojga pÅ‚ci i innych” NagÅ‚y bÅ‚ysk Å›wiatÅ‚a pozwoliÅ‚ mu wejrzeć w mrocznÄ… dlaÅ„ jeszcze
atmosferę wielkiego świata Kiedy zbliża się moment, że kochanek ma ją porzucić, chyżej
odgaduje wymowę każdego ruchu, niż biegun Wergilego wietrzy odległe atomy, zwiastujące
mu miłość W istocie, jak mogłaby go pani nie kochać? Ubóstwia panią tak
namiętnie, że już jestem o niego zazdrosny Ów Noriot dzielił się z pewnością, jak
wszyscy ci ludzie, z Komitetem Ocalenia Publicznego Chciałam ci dać zakład mej przyjaźni Nie zabiję pana de
Trailles, mógłbym go chybić; chcąc zaś pozbyć się go w inny sposób, wszedłbym może w
konflikt ze sprawiedliwością Rozpocząwszy jakiś temat
przechodził w szeregu nawiasów do tematów zupełnie przeciwnych, bez żadnej konkluzji.
DochodzÄ…c do bramy zabrnÄ…Å‚ w wywody i cytaty, przytaczajÄ…c szeroko swoje zeznania w
sprawie pana Ragoulleau i pani Morin, gdzie go strona wezwała jako świadka własny sklep internetowy Żal mi go było.
–I ty wierzysz w te ambaje – wykrzyknÄ…Å‚ Goriot DotÄ…d wicehrabina byÅ‚a dlaÅ„
zawsze pełna tej lubej uprzejmości, tego słodkiego wdzięku, który rodzi się z
arystokratycznego wychowania, a który jest zupełny jedynie wtedy, kiedy płynie z serca.
Na jego widok pani de Beauséant uczyniÅ‚a niechÄ™tny gest i rzekÅ‚a sucho:
– Panie de Rastignac, nie podobna mi przyjąć pana, w tej chwili przynajmniej Nie rozbierajÄ…c zbytnio Å›rodków
zgadywał, że w skomplikowanej grze interesów trzeba się uczepić jednego kółka, aby znaleźć
się na górze machiny, czuł się zaś na siłach, aby zahamować jej koło.
– JeÅ›li pani de Nucingen zainteresuje siÄ™ mnÄ…, nauczÄ™ jÄ… panować nad mężem Rodzimy dzieci, a choroba macierzyÅ„stwa trwa
długo Gdybyś wiedział, jak one chodziły koło
mnie w pierwszych czasach po wyjściu za mąż Czyż nie lubimy dowodzić naszej siły kosztem kogoś albo czegoś?
Najwątlejsza istota, wyrostek uliczny dzwoni do wszystkich bram w mroźną noc lub wspina
się na palce, aby wypisać swoje nazwisko na nietkniętym pomniku.
Ojciec Goriot, starzec sześćdziesięciodziewięcioletni, osiedlił się u pani Vauquer w
roku wycofawszy siÄ™ z interesów strony CMS – odparÅ‚.
Wzięła go za rękę i położyła ją na sercu ruchem pełnym wdzięczności i uroku.
– DziÄ™ki panu znów jestem wolna i szczęśliwa – Ale ciekaw jestem poznać te troski, których
oddana miłość nie zdołałaby zatrzeć.
– Ach, gdybym je zwierzyÅ‚a, uciekÅ‚by pan ode mnie – rzekÅ‚a Moje poÅ‚ożenie jest bardzo odmienne
niż innych osób Anastazja, która pięknością swoją zawróciła głowę hrabiemu
de Restaud, miała popędy arystokratyczne; opuściła dom rodzinny, aby wejść w wysokie
sfery „Pozwalam ci na wszystko, ale ty pozwól mi, abym zbrodniczo rujnowaÅ‚
biednych ludzi” – podjÄ…Å‚, rumieniÄ…c siÄ™.
Zawahał się, po czym ciągnął dalej:
–Niech mi pani daruje; tak bardzo potrzebujÄ™ oparcia, że odrobina pokrewieÅ„stwa nie
byłaby wcale nadto.
Pani de Beauséant uÅ›miechnęła siÄ™, ale smutno; czuÅ‚a już nieszczęście huczÄ…ce nad jej
głową.
– Gdyby pani znaÅ‚a poÅ‚ożenie, w jakim znajduje siÄ™ moja rodzina – ciÄ…gnÄ…Å‚ dalej –
zechciałaby może pani odegrać rolę owych dobroczynnych wróżek, które dla rozrywki
usuwają przeszkody piętrzące się dokoła ich chrześniaków.
– A zatem, kuzynie – rzekÅ‚a, Å›miejÄ…c siÄ™ – w czym mogÄ™ ci być pomocna?
– Czyż ja wiem? Być z paniÄ… zwiÄ…zanym wÄ™zÅ‚em pokrewieÅ„stwa, który gubi siÄ™ w
pomroce, to już cała fortuna Ów Noriot dzielił się z pewnością, jak
wszyscy ci ludzie, z Komitetem Ocalenia Publicznego Przymierzywszy
stroje wieczorowe wdział nowy kostium ranny, który go przeobrażał zupełnie.
– Wart jestem co najmniej tyle, co pan de Trailles – rzekÅ‚ DoÅ›wiadczyÅ‚ owych szlachetnych i piÄ™knych wyrzutów, których wartość
rzadko oceniają ludzie, kiedy sądzą bliźnich, a które często każą aniołom w niebie
rozgrzeszyć zbrodniarza skazanego przez ziemskie trybunały Skutki tego są rozmaite Ani ojca Goriot, ani Bianchona nie było przy stole.
– Ano tak – rzekÅ‚ malarz – ojciec Goriot gotuje siÄ™ odwalić kitÄ™ – Wiesz, co robisz A przy tym tak pÅ‚akaÅ‚a, tak pÅ‚akaÅ‚a, biedna córuchna! ByÅ‚em tak
upokorzony, iż nie miałem wczoraj dwunastu tysięcy, że byłbym oddał resztę nędznego życia,
aby okupić tę winę Nie
chciałabym, aby ten człowiek nas tak zastał: on ma wyrażenia, które brukają duszę, i
spojrzenia, które obrażają kobietę, tak jakby ktoś zdzierał z niej suknię.
– Nie – rzekÅ‚a pani Couture – ty siÄ™ mylisz! Pan Vautrin to dzielny czÅ‚owiek, trochÄ™ w
rodzaju nieboszczyka Couture, szorstki, ale zacny.
W tej chwili Vautrin wszedł bez hałasu i popatrzył na młodocianą parę, którą światło
lampy zdawało się pieścić.
– Ot – rzekÅ‚, zakÅ‚adajÄ…c rÄ™ce na piersiach – oto scena, która byÅ‚aby podyktowaÅ‚a piÄ™kne
stronice dobremu Bernadin de Saint-Pierre, autorowi „PawÅ‚a i Wirginii” ZupeÅ‚nie gÅ‚owÄ™ straciÅ‚, mówiÅ‚ o samobójstwie,
bredził kocham ciebie, czemu wzdragasz się
przed tak błahym zobowiązaniem? Gdybyś wiedział, jaką mi przyjemność sprawiło zajmować
się tym mieszkaniem, prosiłbyś mnie o przebaczenie Wysiłki, które czyniła, aby ukryć zgryzotę,
zainteresowały Rastignaca tym żywiej, iż nie było w nich udania Chwała Bogu, będę mógł w tym pijać kawkę co rano aż
do koÅ„ca życia Powyżej bÅ‚yszczÄ…ce obicie przedstawia sceny z „Telemaka” ZaczÄ™to na wyprzódki zgadywać przyczyny
tego, ale dochodzenie było trudne! Jak orzekła fałszywa hrabina, ojciec Goriot był to
człowiek skryty, mruk Ha, ha! Ty nie wiesz, jaka ona jest miła przy stole,
bÄ™dzie siÄ™ mnÄ… zajmowaÅ‚a: „Masz papuÅ›ku, zjedz jeszcze tego, to dobre” –Ach, co to znaczy wychowanie!
To, co mi pan poradziÅ‚, to czystej krwi „Beauséant” – dodaÅ‚a z uÅ›miechem.
– Urocza jest – rzekÅ‚ do siebie Eugeniusz, coraz bardziej rozkochany.
Rozejrzał się po pokoju, który oddychał rozkosznym wykwintem bogatej kurtyzany.
– Podoba siÄ™? – rzekÅ‚a, dzwoniÄ…c na sÅ‚użącÄ… Najprawdopodobniejszym
mniemaniem, które też powszechnie przyjÄ™to, byÅ‚o to, które gÅ‚osiÅ‚a pani Vauquer Istnieje naród „pióronoÅ›ny”, wciÅ›niÄ™ty
w budżecie między pierwszym stopniem szerokości, który obejmuje płace tysiąca dwustu
franków – rodzaj Grenlandii biurokratycznej –a trzecim stopniem, gdzie zaczynajÄ… siÄ™ pÅ‚ace
nieco cieplejsze, od trzech do sześciu tysięcy, strefa umiarkowana, gdzie kiełkuje, ba, kwitnie
nawet, mimo trudnoÅ›ci hodowli, „gratyfikacja” – PrzekonaÅ‚em
siÄ™ o tym dopiero przed chwilÄ….
– Och, co za szczęście! – rzekÅ‚ ojciec Goriot.
– Ale – rzekÅ‚ student – syn pana Taillefer ma jutro pojedynek, w którym padnie.
– Co ciebie to obchodzi? – rzekÅ‚ Goriot.
–Ależ trzeba go ostrzec, aby nie pozwoliÅ‚ synowi.. RumieniÅ‚y siÄ™ za mnie Te damy bÄ™dÄ… siÄ™ miaÅ‚y zresztÄ… bardzo dobrze, skoro ministerium wojny zaÅ‚atwi ich
sprawÄ™.
– Ale – dodawaÅ‚a – te biura nie koÅ„czÄ… nigdy nic!
Obie wdowy przychodziły po obiedzie do pokoju pani Vauquer i ucinały tam
pogawędkę,popijając nalewkę i zajadając smakołyki zrobione specjalnie dla pani domu Poza tym łydki jego, mięsiste i wydatne,
zarówno jak długi graniasty nos, zwiastowały przymioty moralne, do których wdowa zdawała
siÄ™ przywiÄ…zywać wagÄ™, a które potwierdzaÅ‚a szeroka i naiwna twarz poczciwca – DajÄ™ sÅ‚owo honoru, ta zblichowana stara
panna robi na mnie wrażenie owych długich robaków, które w końcu stoczą belkę.
– Oto, co jest, mÅ‚odzieÅ„cze – rzekÅ‚ czterdziestolatek przyczesujÄ…c sobie bokobrody.
Piękna jak róża, żyła tak, jak żyją róże,
Przez jedno mgnienie poranku...
– He, he! WidzÄ™ tu bajeczne zuporama – rzekÅ‚ Poiret na widok Krzysztofa, który wszedÅ‚,
niosÄ…c z uszanowaniem zupÄ™.
– To kapuÅ›niak, proszÄ™ pana – rzekÅ‚a z godnoÅ›ciÄ… pani Vauquer.
Młodzi ludzie wybuchnęli śmiechem.
– Pogrążony, Poiret.
– Poirrrret pogrrrrążony!
– Zaznaczcie dwa punkty mamie Vauquer – rzekÅ‚ Vautrin.
– Czy zauważyÅ‚ kto mgłę dzisiejszego rana? – rzekÅ‚ urzÄ™dnik.
– To byÅ‚a – odparÅ‚ Bianchon – mgÅ‚a frenetyczna, bezprzykÅ‚adna, mgÅ‚a posÄ™pna,
melancholiczna, zielona, dychawiczna, mgła a la Goriot.
– Goriorama – rzekÅ‚ malarz – ponieważ nie widziaÅ‚o siÄ™ ani na tycio.
–Heej tam! Milordzie Gorriot, haw do you z chrzanem: o panu mowa.
Siedząc na szarym końcu, blisko drzwi, przez które wnoszono dania, ojciec Goriot
podniósł głowę, wąchając kawałek chleba, który miał pod serwetą: przyzwyczajenie
kupieckie, wracajÄ…ce mu niekiedy.
– No co – krzyknęła ostro pani Vauquer gÅ‚osem, który pokryÅ‚ haÅ‚as Å‚yżek, talerzy i
rozmów – chleb wydaje siÄ™ panu niedobry?
– Przeciwnie, pani – odparÅ‚ – BÄ…dźże rozsÄ…dny.
Stary szlochał Rastignac nie mógł tedy długo pozostawać pod ogniem baterii Vautrina, nie
wiedzÄ…c, czy ten czÅ‚owiek jest jego przyjacielem, czy wrogiem –
Idźże pan stąd, panie Poiret Ten milion ja ci dam.
Zrobił pauzę patrząc na Eugeniusza.
– Ha, ha! Lepszym już okiem patrzysz na ojczulka Vautrina Żądasz o wiele wiÄ™cej.. – O,
moje dziecko! Będę dla ciebie więcej niż ojcem, chcę być twoją rodziną Pani de l'Ambermesnil chętnie ofiarowała się
z przyjacielską pomocą i zaczęła oblegać starego makaroniarza, którego zdołała ściągnąć na
konferencję; ale znalazłszy go wstydliwym, żeby nie powiedzieć opornym, wobec usiłowań,
jakimi natchnęła ją osobista chęć uwiedzenia go na własny rachunek, wyszła oburzona jego
grubiaństwem.
– Moja zÅ‚ota pani – rzekÅ‚a do najdroższej przyjaciółki – nic pani nie wyciÅ›nie z tego
człowieka: podejrzliwy do śmieszności, kutwa, głupiec, bałwan, który przyniesie ci same
zgryzoty.
Między panem Goriot a panią de 'Ambermesnil zaszły rzeczy tego rodzaju, że hrabina nie
chciaÅ‚a widzieć go na oczy – Otóż, Jego Ekscelencja ma obecnie
pewność, że mniemany Vautrin, zamieszkały z gospodzie Vauquer, jest zbrodniarzem
zbiegÅ‚ym z galer tuloÅ„skch, gdzie znajÄ… go pod przydomkiem „Ołży-Åšmierci”.
– A, Ołży-Åšmierć? – rzekÅ‚ Poiret – Nie podpisuj za nic! Ha! ha! Panie de Restaud,
nie umiesz uczynić kobiety szczęśliwą, idzie szukać szczęścia tam, gdzie je znajduje, i ty ją
karzesz za swoje niedołęstwo?.. Chcesz się żenić? To znaczy uwiązać sobie kamień
u szyi; przy tym, jeśli się ożenisz dla pieniędzy, cóż się stanie z honorem, ze szlachectwem?
Raczej zacząć dziś bunt przeciw ludzkim umowom Często najlepszy osobnik dochodzi pod wpływem
uczucia do najwyższej wymowy myśli, jeżeli nie słowa; porusza się jakby w promienistej
sferze Poprzez
kaszmirową tkaninę widział różane kształty biustu, które lekko rozchylony peniuar obnażał
niekiedy zupełnie i po których ślizgało się jego spojrzenie Eugeniusz zauważył, iż na wypadek
choroby należy co rychlej przenieść tam nieboraka; pożegnał tedy Delfinę, aby pobiec do pani
Vauquer Chcę zostać
plantatorem, mieć niewolników, zarobić parę ładnych milionów sprzedając woły, tytoń, lasy,
żyjąc jak udzielny monarcha, robiąc, co mi się podoba, prowadząc życie, którego nikt nie
pojmuje tutaj, gdzie ludzie gniotą się w norach z tynku Robi pani na nim tak żywe wrażenie, iż
chciałem dopełnić szczęścia kawalera zbliżając go do jego bóstwa.
Słowa te wypowiedziane były tonem żartu, pokrywającym ich myśl cokolwiek brutalną,
która zresztÄ… – dobrze osÅ‚oniÄ™ta –nie jest nigdy przykra kobiecie RÄ™ce poruszyÅ‚y siÄ™ na koÅ‚drze, jak gdyby
chwytając włosy córek.
– BÅ‚ogosÅ‚awiÄ™ je – rzekÅ‚ czyniÄ…c ostatni wysiÅ‚ek – bÅ‚ogosÅ‚awiÄ™.
OmdlaÅ‚ nagle – PieniÄ…dze kradzione, które wprzód należaÅ‚y do wszystkich, sÄ… już
niczyje Nie może pani tu zostać, oni posuną się do gwałtu.
Panna Michonneau wstała.
– Zabierze siÄ™! – Nie zabierze! – Zabierze siÄ™! – Nie zabierze! SÅ‚owa te padajÄ…ce kolejno
oraz wrogi ton wykrzykników, które ją dochodziły, zmusiły pannę Michonneau do odwrotu
po chwili pertraktacji dokonanych szeptem z gospodyniÄ….
– IdÄ™ do pani Buneaud – rzekÅ‚a tonem groźby.
– Idź pani, gdzie siÄ™ jej podoba – rzekÅ‚a pani Vauquer, widzÄ…c krwawÄ… zniewagÄ™ w
wyborze pensjonatu, z którym rywalizowała i który tym samym był jej nienawistny Naraz
we wspomnieniach, którymi ciotka tak często go kołysała, ambitny chłopak ujrzał czynniki
światowych sukcesów, co najmniej równie ważnych jak te, do których gotował się na
uniwersytecie: pospieszył wybadać ją o węzły pokrewieństwa, które dałoby się jeszcze
nawiązać All it true, Jest on tak
prawdziwy, że każdy odnajdzie jego składniki w sobie, może we własnym sercu.
Dom, w którym ulokowaÅ‚ siÄ™ pensjonat, należy do pani Vauquer –WychodzÄ… dziÅ› z sobÄ… pierwszy
raz DochodzÄ…c do domu Rastignac
był zakochany w pani de Nucingen; wydawała mu się smukła, zwinna jak jaskółka Miej protekcje,
będziesz prokuratorem w trzydziestym roku z tysiącem talarów płacy i ożenisz się z córką
mera – Ona ma mniej litoÅ›ci dla mnie niż mój mąż Przyjęła mnie nienajgorzej SÅ‚uchaj tedy dobrze, w razie gdyby coÅ› mówiÅ‚, aby
stwierdzić, w jakim zakresie myśli się obraca: czy to są przejawy pamięci, spostrzeżeń,
rozumowania, czy zajmuje siÄ™ zjawiskami materialnymi, czy uczuciowymi, czy rozumuje,
czy wraca myÅ›lÄ… w przeszÅ‚ość; sÅ‚owem, staraj siÄ™ zdać Å›cisłą sprawÄ™ – Może pan teraz szastać siÄ™ do woli,
bywać w świecie, polować na posagi i obwąchiwać w tańcu kwiat brzoskwini we włosach
hrabin Eugeniuszem trzęsła owa głucha wściekłość, z
tych, co to każą młodemu człowiekowi brnąć coraz głębiej w otchłań, w którą się zapadł, jak
gdyby się spodziewał znaleźć szczęśliwsze wyjście Mam dwie siostry, dwa anioły piękności,
czystości, i chcę, aby były szczęśliwe Osobiście.
I wyszedł, śpiewając:
Słońca ty boski promieniu,
Co złocisz miłośnie świat...
– Mój Boże, powiedz paniusia, pani Couture, z tym czÅ‚owiekiem byÅ‚abym szczęśliwa
bodaj w czterech gołych ścianach Byt sam z Krzysztofem, który czuł się w obowiązku oddać
ostatnią posługę człowiekowi dającemu mu niekiedy sposobność do sutych napiwków.
Czekając przybycia księży, chłopca i kościelnego, Rastignac uścisnął dłoń Krzysztofa, nie
mogąc wyrzec słowa.
– Tak, panie Eugeniuszu – rzekÅ‚ Krzysztof – to byÅ‚ zacny i uczciwy czÅ‚owiek; nigdy gÅ‚osu
na człowieka nie podniósł, nikomu nie wszedł w drogę i nie uczynił krzywdy.
Dwaj księża, chłopiec i kościelny przybyli i spełnili wszystko, co można mieć za
siedemdziesiąt franków w epoce, gdy religia nie jest dość bogata, aby się modlić darmo.
Księża odÅ›piewali psalm „Libera” i „De profundis” Gołąbek obraziÅ‚ mego sokoÅ‚a ByÅ‚bym siÄ™ spodliÅ‚ dla nich! Cóż chcesz! NajpiÄ™kniejsza natura,
najszlachetniejsze dusze skaziÅ‚yby siÄ™ od takiej pobÅ‚ażliwoÅ›ci – SkÄ…d je weźmiesz?
Naraz bogactwo, rozpościerające się u hrabiny de Restaud, błysło mu przed oczyma.
Ujrzał tam zbytek, w którym panna Goriot musiała być rozkochana; złocenia, kosztowne
cacka, nieinteligentny zbytek dorobkiewicza, marnotrawstwo utrzymanki nieruchomości bydgoszcz Chciałbym wziąć na siebie wasze
bóle, cierpieć za was – Boleść uczyniÅ‚a mnie
niesprawiedliwą Poiret rzucił się żywo między nią a
Vautrina, rozumiejąc, że grozi jej niebezpieczeństwo: tyle dzikiej wymowy nabrała twarz
galernika, gdy odrzucił dobroduszną maskę, pod którą ukrywał prawdziwą naturę Ale jeżeli się pomyśli, iż
mało jest przykładów zbrodni, a nawet przestępstw wśród młodych ludzi, jakiż szacunek
winno by się tym cierpliwym Tantalom, którzy walczą z samymi sobą i prawie zawsze
wychodzą z walki zwycięsko! Gdyby dobrze odmalować ubogiego studenta w walce z
Paryżem, byłby to może jeden z najdramatyczniejszych tematów nowoczesnej cywilizacji.
Pani de Beauséant na próżno spoglÄ…daÅ‚a na Eugeniusza, aby go zachÄ™cić do rozmowy, nic nie
mógł z siebie wycisnąć w obecności wicehrabiego.
– Odwieziesz mnie dziÅ› wieczór do Teatru WÅ‚oskiego? – spytaÅ‚a męża.
– Nie możesz wÄ…tpić w przyjemność, z jakÄ… pragnÄ…Å‚bym ci być posÅ‚uszny – odparÅ‚ z
drwiÄ…cÄ… rycerskoÅ›ciÄ…, którÄ… student wziÄ…Å‚ za dobrÄ… monetÄ™ – ale mam siÄ™ z kimÅ› spotkać w
Variétés.
Ze swojÄ… kochankÄ… – pomyÅ›laÅ‚a.
– Pan d'Ajuda nie towarzyszy ci dziÅ› wieczór? – spytaÅ‚ wicehrabia.
– Nie – odparÅ‚a niechÄ™tnie.
– Zatem, jeÅ›li koniecznie trzeba ci mÄ™skiego ramienia, poproÅ› pana de Rastignac.
Wicehrabina popatrzyła na Eugeniusza z uśmiechem.
– To bÄ™dzie dla pana bardzo kompromitujÄ…ce – rzekÅ‚a.
–”Francuz kocha niebezpieczeÅ„stwo, bo widzi w nim chwałę”, powiedziaÅ‚ pan de
Chateaubriand – odparÅ‚ Rastignac z ukÅ‚onem.
W kilka chwil później znalazÅ‚ siÄ™ obok pani de Beauséant w szybkim pojeździe, który go
unosił do modnego teatru płakałam, spytałam go,
jaką śmiercią chce mnie zgładzić...
– TyÅ› to powiedziaÅ‚a – wykrzyknÄ…Å‚ Goriot Tak, ale prosić go o pieniÄ…dze, to by znaczyÅ‚o
ostrzec go, a ten człowiek byłby zdolny dać nogę gratis I stary handlarz mąki zapalił
swój stoczek o lampę Niech pan pośle Krzysztofa na ulicę Buffon do pana Gondureau.
SÅ‚uga paÅ„ski, panie Poiret – Dobry Bóg może mi zesÅ‚ać cierpieÅ„, ile mu siÄ™ podoba – byle nie przez was –
zawsze sobie powiem: „W lutym tego roku byÅ‚em przez jednÄ… chwilÄ™ szczęśliwszy, niż ludzie
potrafiÄ… być przez caÅ‚e życie” Nigdy jeszcze nie sÅ‚yszaÅ‚a przejmujÄ…cych wyrazów
mÅ‚odej i szczerej miÅ‚oÅ›ci markowe zabawki Powóz pani de Nucingen czekaÅ‚ Naczelny lekarz, kolega mój lub ja przyjdziemy, aby mu przyÅ‚ożyć moksÄ™ Pani de Beauséant zabroniÅ‚a mi tak wciąż na paniÄ… patrzeć kredyty i pożyczki Poiret rzuciÅ‚ siÄ™ żywo miÄ™dzy niÄ… a
Vautrina, rozumiejąc, że grozi jej niebezpieczeństwo: tyle dzikiej wymowy nabrała twarz
galernika, gdy odrzucił dobroduszną maskę, pod którą ukrywał prawdziwą naturę Pani Vauquer miała z pewnością coś z tych obu natur, małostkowych,
fałszywych, wstrętnych.
– Gdybym ja byÅ‚ tutaj – mawiaÅ‚ wówczas Vautrin – nie byÅ‚oby siÄ™ pani zdarzyÅ‚o to
nieszczęście! Od pierwszego spojrzenia spenetrowałbym szelmeczkę Goriot odpowiedział
przyjacielskim i dobrodusznym ukÅ‚onem – Dość, że dwunastu tysiÄ™cy nie ma.
– ZgadujÄ™ – rzekÅ‚a hrabina Ojciec Goriot to jeden z takich „Czy wiesz, skÄ…d siÄ™ tu wzięły?” –rzekÅ‚ StoÅ‚ownicy
zajęci rozmową w salonie ujrzeli ładną blondynkę, szczupłą, zręczną i o wiele zbyt
dystyngowaną na to, aby mogła być córką ojca Goriot.
– Masz tobie! Druga – rzekÅ‚a Sylwia, która nie poznaÅ‚a jej.
W kilka dni później inna kobieta, rosła i kształtna, brunetka z żywymi oczami, spytała o
pana Goriot.
– Trzecia! – rzekÅ‚a Sylwia.
Osóbka ta, która za pierwszym razem przyszła również odwiedzić ojca rano, przybyła w
kilka dni później wieczorem, w stroju balowym, w karecie.
– Czwarta! – wykrzyknęła pani Vauquer i gruba Sylwia, nie dopatrzywszy siÄ™ w tej
wielkiej damie żadnego podobieństwa do młodej kobiety tak skromnie odzianej rano.
Goriot płacił jeszcze tysiąc dwieście franków Nie wiesz, jakie
pogłoski o niej krążą! Nucingen wspomniał dziś rano, że wczoraj mówiono o tym w klubie
bez ceremonii Co siÄ™
tyczy pani baronowej, inna historia! Nie widziaÅ‚em jej i nie mogÅ‚em z niÄ… mówić sklepy internetowe – Obecność moja wydaje ci siÄ™ czymÅ›
niezwykłym? Ja widuję ojca co dzień.
– OdkÄ…dże?
– GdybyÅ› zachodziÅ‚a do niego, wiedziaÅ‚abyÅ›.
– Nie drażnij siÄ™ ze mnÄ…, Delfino – rzekÅ‚a hrabina boleÅ›ciwym gÅ‚osem Jestem sÄ…siadem pani szanownego ojca JeÅ›li go nie zastaniesz, odniesiesz list z powrotem.
Teresa wyszła obrzuciwszy Eugeniusza sprytnym spojrzeniem Będzie pan miał szczęście Ha, ha! Ty nie wiesz, jaka ona jest miła przy stole,
bÄ™dzie siÄ™ mnÄ… zajmowaÅ‚a: „Masz papuÅ›ku, zjedz jeszcze tego, to dobre” Kiedy ujrzaÅ‚,
jak bierze chleb i wącha go, aby ocenić gatunek, student stwierdziwszy w tym ruchu zupełny
brak tego, co można by nazwać świadomością aktu, uczynił złowróżbny gest.
– Siadaj no koÅ‚o mnie, wielki internie szpitala Cochin – rzekÅ‚ Rastignac.
Bianchon przesiadł się tym chętniej, iż w ten sposób znalazł się obok starego pensjonarza.
– Co jemu? – spytaÅ‚ Rastignac.
– Jeżeli siÄ™ nie mylÄ™, gotów jest! MusiaÅ‚o w nim zajść coÅ› niezwykÅ‚ego; zdaje mi siÄ™, że
grozi mu lada chwila udar mózgowy Galeria przygląda mu się z
zazdrością, widząc, że gra dalej Dla młodego człowieka w pierwszej jego przygodzie mieści się może tyleż
uroku co w pierwszej miłości: pewność zwycięstwa daje tysiące rozkoszy, do których
mężczyźni się nie przyznają, a które tworzą cały urok niektórych kobiet tra la la...
–Panowie! – zawoÅ‚aÅ‚ Krzysztof– zupa czeka, wszyscy już przy stole.
– Krzysztofie – rzekÅ‚ Vautrin – chodź no, weź na dół flaszkÄ™ mego bordeaux.
– Podoba ci siÄ™ zegareczek – rzekÅ‚ ojciec Goriot Marzeniem moim jest pÄ™dzić życie patriarchalne na wielkiej przestrzeni,
jakieś sto tysięcy morgów, na przykład w Stanach Zjednoczonych, na Południu sklep internetowy ubranka Starzec uśmiechnął się łagodnie i odpowiedział,
zwracając nań szklane oczy:
– Jak siÄ™ ma Delfina?
– Dobrze Tak, darmo byÅ›cie je
szarpaÅ‚y, każdy strzÄ™p jego bÄ™dzie jeszcze sercem ojca.. Powie kto, że nie można stracić tego, czego siÄ™ nie miaÅ‚o.. ProszÄ™ go o zwrot korespondencji Ale to lepiej, byÅ‚aby siÄ™ zaniepokoiÅ‚a – rzekÅ‚ ojciec na
pozór rad z tej okoliczności Szeroki jego gest
objawiał się w tym, iż płacił szczodrze piętnaście franków na miesiąc za kawę z wódką, którą
zwykł był pijać przy deserze Chciałem się
widzieć z panem baronem, nie było go w domu.
– Å»adna nie miaÅ‚aby przyjść! – wykrzyknÄ…Å‚ Rastignac Przebaczam ci, jestem chrzeÅ›cijaninem Czyż to nie jest zresztÄ… Å‚adna partia do rozegrania
znaleźć się samemu przeciw wszystkim i być górą? Zastanowiłem się dobrze nad obecnym
ustrojem waszego nieładu społecznego Cóż się stało? Niepokój mnie ogarnął sklepy internetowe Trzeba im było
dostroić ostatnie posługi koło nieboszczyka do skromnego stanu kasy, którą rozporządzali.
Około dziewiątej wieczór ułożono ciało w tej nagiej izdebce, na ramie od łóżka, między
dwiema świecami, i ksiądz przyszedł czuwać przy nim Obecnie wiem wszystko narty sklep Gdyby następca tronu potrzebował chustek, królowa wdowa Stanów
Marcillac donosi mu, iż przetrzÄ…sajÄ… swoje skarby i walizy, ochrzczone nazwÄ… „Herkulanum”
i „Pompei”, odkryÅ‚a sztukÄ™ piÄ™knego holenderskiego płótna, o którym nie wiedziaÅ‚a;
księżniczki Agata i Laura oddają na rozkazy nici, igły i ręce, zawsze nieco zbyt czerwone.
Dwaj młodzi książęta, don Henryk i don Gabriel, zachowali opłakany zwyczaj opychania się
powidłem, droczenia się z siostrami, opierania się wszelkiej nauce, wybierania ptasich
gniazd, hałasowania i, mimo Ustaw Państwowych, wycinania leszczyny na szpicrózgi.
Nuncjusz papieski, pospolicie zwany księdzem proboszczem, grozi im ekskomuniką, w razie
jeśli nadal będą obchodzili święte kanony gramatyki łacińskiej, bacząc tylko na wojenną
chwalę Miłość jest tu arogancka, bezwstydna, marnotrawna, szarlatańska i próżna.
Skoro wszystkie panny na dworze Ludwika XIV zazdrościły pannie de la Valiere porywu,
który kazał zapomnieć temu wielkiemu monarsze, że mankiety jego kosztują każdy po tysiąc
talarów, wówczas kiedy je podarł, aby ułatwić księciu de Vermandois wejście na scenę
świata, czegóż żądać od reszty ludzkości? Miejcie młodość, bogactwo i tytuł, miejcie więcej,
jeśli możecie; im więcej kadzidła spalicie przed swoim bóstwem, tym będzie wam ono
łaskawsze, o ile w ogóle macie bóstwo Ujrzał w
wicehrabinie de Beauséant jednÄ… z wÅ‚adczyÅ„ mody, osobÄ™, której dom sÅ‚ynÄ…Å‚ jako ozdoba
Saint-Germain To
życie, świetne na zewnątrz, ale żarte wszystkimi tasiemcami wyrzutu, życie, którego ulotne
słodycze okupował drogo ciągłymi zgryzotami, stało mu się nałogiem, tarzał się w nim
czyniąc sobie, jak Wartogłów La Bruyere'a, legowisko w błotnym rowie; ale, jak
Wartogłów, dotąd walał jedynie odzież.
–ZabiliÅ›my tedy mandaryna? – rzekÅ‚ doÅ„ pewnego dnia Bianchon, wstajÄ…c od stoÅ‚u.
– Jeszcze nie – odparÅ‚ – ale rzÄ™zi.
Student wziął to za żart, a nie było to żartem! Eugeniusz, który pierwszy raz od dłuższego
czasu jadł w domu, trwał przez cały czas posiłku w zadumie Poprzez tysiąc myśli,
które wznosiły się w jej sercu, przebijało burzliwe uczucie rozkoszy, pobudzone wymianą
młodego i czystego ciepła.
– Poczciwe, drogie dziecko! – rzekÅ‚a pani Couture, Å›ciskajÄ…c jej rÄ™kÄ™.
Starsza dama podziwiała tę niewinną i bolesną twarzyczkę, na którą zstąpiła aureola
szczęścia W dwa lata zięciowie wygnali go ze swych domów jak ostatniego nędznika...
Parę łez zakręciło się w oczach Eugeniusza, świeżo skrzepionego czystym i świętym
wspomnieniem rodziny, jeszcze pod urokiem młodzieńczych wierzeń: był to dopiero
pierwszy dzień spędzony na polu bitwy paryskiej cywilizacji Te
celki były jej własnością Wychodził dziś rano, gonił pieszo po Paryżu, nie wiadomo
gdzie Licea dla dorosłych Wiem, wiem,
bywałem na Południu Ależ
własny interes każe im, aby tu przyszły Na jaką Ty drogę wchodzisz?
Twoje życie, szczęście miałyby zależeć od udawania tego, czym nie jesteś, opierać się na
bywaniu w świecie, w którym nie możesz żyć bez nadmiernych wydatków, bez straty czasu tak
szacownego dla studiów! Mój drogi Eugeniuszu, wierzaj sercu matki, kręte drogi nie
prowadzą do niczego wielkiego barierki nierdzewne Koniecznie Jeżeli chcesz tedy rychło dojść do fortuny, trzeba być
już bogatym albo bogatego udawać Od ich głosu tajało mi serce Nim upłynie
dziesięć dni, Å›mierć wejdzie tutaj, zobaczy pan – rzekÅ‚a obejmujÄ…c posÄ™pnym spojrzeniem
jadalniÄ™ – Ale nie jestem winien rachunku ze swoich spraw nikomu, ile
że nie staram się dochodzić tych, które inni załatwiają po nocy.
Vautrin spojrzał koso na studenta.
– Mój mÅ‚ody paniczu, kiedy siÄ™ kto nie chce dać oszukać marionetkom, trzeba mu wejść ze
wszystkim do budy, a nie tylko zaglądać przez dziurkę w kulisach Ale człowiek jest bogiem, kiedy jest podobny do ciebie: to już
nie okryty skórą automat, to teatr, na którym poruszają się najpiękniejsze uczucia, a ja żyję
jedynie uczuciami – Dla pana de Rastignac Och, to niemożliwe.
– PrzysiÄ™gam panu, kocham tylko jednÄ… kobietÄ™ na Å›wiecie – rzekÅ‚ student Dobrze, niech bÄ™dzie szampaÅ„skie, stawiam! – zawoÅ‚aÅ‚ student.
– Sylwio – rzekÅ‚a pani Vauquer – podaj biszkopty i ciasteczka.
–I tÅ‚uczek do orzechów! Nie mamy zÄ™bów na panine ciasteczka – rzekÅ‚ Vautrin StoÅ‚ownicy byli już w jadalni.
– I cóż – spytaÅ‚ malarz – zdaje siÄ™, że bÄ™dziemy mieli maleÅ„kie Å›mierciorama na górze?
– Karolu – odparÅ‚ Eugeniusz – zdaje mi siÄ™, że mógÅ‚byÅ› sobie obrać mniej smutny
przedmiot do żartów.
– Nie można siÄ™ już Å›miać tutaj? – odparÅ‚ malarz RumieniÅ‚y siÄ™ za mnie Wedle niej
ów czÅ‚owiek „tak dobrze zakonserwowany, zdrów jak rydz”, z którym można byÅ‚o zaznać
jeszcze wiele przyjemności, był to rozpustnik, hołdujący osobliwym gustom W braku czystej i świętej miłości, która
wypełnia życie, ten głód potęgi może się stać piękną rzeczą, byle się wyzuć z osobistego
interesu i wziąć sobie za cel wielkość kraju W ciągu tego tygodnia
Eugeniusz i Vautrin milczeli i obserwowali się wzajem Zbłąkany paryżanin ujrzy
tam jedynie tanie pensjonaty lub zakłady publiczne, nędzę i nudę, starość chylącą się ku
śmierci, radosną młodość zniewoloną do pracy Konwulsyjnie
skurczona twarz przybrała wyraz chorobliwego szczęścia Często ta kobieta wcale ich
nie kocha, maltretuje ich, sprzedaje bardzo drogo okruchy rozkoszy; otóż te pieszczochy nie
dadzą się odstręczyć, zastawiliby w lombardzie ostatnią kołdrę, aby jej zanieść ostatniego
talara Ze słupka
u wezgłowia łóżka, strzępem jakimś umocowanego do podłogi, zwisała nędzna płachta w
białą i czerwoną kratę Przebiegł pokój w podnieceniu, graniczącym z rozpaczą.
Goriot widząc go przez uchylone drzwi, wszedł i spytał:
– Co panu?
– Ach, dobry sÄ…siedzie, jestem jeszcze synem i bratem, jak pan ojcem OszczÄ™dny w stroju, donaszaÅ‚ na co dzieÅ„
zeszłoroczne suknie; mimo to wychodził niekiedy na miasto odziany tak, jak ubierają się
panicze Nie wie, jaki jest w
tym urok, aby oglądać te różowe usteczka, tę białą płeć, te oczy tak słodkie.. Eugeniusz wymówił jej tę niekonsekwencję.
– Wówczas – odparÅ‚a – to byÅ‚a wdziÄ™czność za niespodziewane poÅ›wiÄ™cenie, teraz byÅ‚aby
to obietnica.
– A ty mi nie chcesz dać żadnej, niewdziÄ™czna!
PogniewaÅ‚ siÄ™ – Nie ujrzÄ™
już nigdy Paryża ani Å›wiata Derville nie rozumie siÄ™ na stronie handlowej.. – Ależ trzeba siÄ™ zastanowić WidziaÅ‚em go tej nocy: skrÄ™caÅ‚ srebrny półmisek jak wosk; w tej chwili również
wyraz jego twarzy zdradza nadzwyczajne uczucia GÅ‚os jakiÅ› woÅ‚aÅ‚ mu: „Osiemset
tysiÄ™cy franków!” Ale nagle ozwaÅ‚y siÄ™ w jego sercu wspomnienia wczorajszego wieczoru i
pomyślał, że miłość, którą jak na zamówienie poczuł do pani de Nucingen, będzie odtrutką na
mimowolne pokusy.
– Dawano wczoraj we WÅ‚oskim „Cyrulika” Taniość ta, którÄ… spotyka siÄ™ jedynie w dzielnicy Saint Marcel miÄ™dzy
szpitalem la Bourbe a szpitalem Salpetriere i w której jedna pani Couture stanowiła wyjątek,
świadczy, iż wszyscy ci pensjonarze musieli się znajdować pod znakiem mniej lub bardziej
widocznych nieszczęść, Toteż żałosny obraz tego domu powtarzał się w stroju domowników,
nazwiska autorów monarchistycznego spisku przeciwko Napoleonowi.
tak samo zaniedbanym Wszakże Delfina powinna, wedle kontraktu, korzystać ze swego majątku.
Zaraz jutro pójdę do pana Derville, do adwokata Przy pomocy
swoich olbrzymich środków człowiek ten zdołał sobie stworzyć własną policję, rozległe
stosunki, które osÅ‚ania nieprzeniknionÄ… tajemnicÄ… SÅ‚yszÄ™, jak ludzie mówiÄ… naokoÅ‚o: „Cóż za Å›liczna kobieta!” To mi rozgrzewa
serce sklepy internetowe – Albo przenieÅ› siÄ™ na cnotliwe poddasze i zawrzyj Å›luby z pracÄ…, albo obierz innÄ…
drogÄ™.
I Vautrin mrugnął okiem, zerkając na pannę Taillefer, jakby chcąc streścić w tym
spojrzeniu pokusy, które zasiał w sercu studenta Czując pełną sakiewkę, Eugeniusz
zbuntował się.
– Niech pan bÄ™dzie Å‚askaw chwileczkÄ™ zaczekać – rzekÅ‚ do Vautrina, który wstaÅ‚ dopiwszy
ze smakiem ostatniego łyku kawy.
– Po co? – pytaÅ‚ ten kÅ‚adÄ…c na gÅ‚owÄ™ kapelusz o szerokich brzegach i ujmujÄ…c żelaznÄ…
laskę, którą często robił młyńce jak człowiek nie obawiający się napaści czterech złodziei.
– ChcÄ™ panu oddać – odparÅ‚ Rastignac, który szybko rozwiÄ…zaÅ‚ worek i wyliczyÅ‚ sto
czterdzieÅ›ci franków pani Vauquer Krzyczżena nie jak ja: „Hej,
NaÅ›ciu! Hej, Delfinko! Pójdźcie do ojca, który byÅ‚ taki dobry dla was i który cierpi!...” Nic,
nikogo! Mam umrzeć jak pies? Oto moja nagroda: opuszczenie! To nikczemnice, zbrodniarki:
brzydzę się nimi, przeklinam je; wstanę w nocy z trumny, aby je przekląć jeszcze raz:
powiedzcież, przyjaciele, czy nie mam racji? Toć one bardzo źle sobie postępują,
nieprawdaż?.. Tereso – zawoÅ‚aÅ‚a na pokojówkÄ™ – powiedz panu baronowi, że chcÄ™ z nim pomówić w
tej chwili.
Eugeniusz szczęśliwy, ze może oznajmić konającemu odwiedziny córki, przybył prawie
wesół na ulicÄ™ Neuve-Sainte-Genevieve Jestem to, co nazywacie „artysta” Podbój pani de
Nucingen, który mu już przypisywano, stawiał go na świeczniku; młodzi ludzie mierzyli go
zawistnymi spojrzeniami; pochwyciwszy parę takich spojrzeń Eugeniusz zakosztował
pierwszych upojeÅ„ miÅ‚oÅ›ci wÅ‚asnej – Ty umiaÅ‚byÅ› kochać
szczerze.
– Och! – rzekÅ‚, wstrzÄ…sajÄ…c gÅ‚owÄ….
Dzięki jego hardej odpowiedzi wicehrabina zainteresowała się żywo studentem.
PoÅ‚udniowiec pierwszy raz dziaÅ‚aÅ‚ z wyrachowania Jestem twojego zdania – rzekÅ‚a Å›ciskajÄ…c
dłoń wicehrabiny
Powered by the Free PHP ODP Script